poniedziałek, 24 listopada 2014

Szkoła morza - Darłowo

Niedawny Dzień Otwarty pokazał po raz kolejny, że Zespół Szkół Morskich w Darłowie – mimo ogólnego głębokiego niżu demograficznego – na brak chętnych do nauki nie narzeka i narzekał nie będzie. Pierwszego dnia wiosny przyjechali z rodzicami gimnazjaliści z różnych miejscowości pomorskich, ale również z odleglejszych stron. Mogli z bliska przyjrzeć się szkole, która choć kameralna (obecnie uczy się w niej ok. 340 osób) ma dużo do zaoferowania.
Wbrew stereotypowi, w ZSM kształcą się nie tylko chłopcy. Męskie są klasy technikum o profilu mechanicznym. Pozostałe (nawigacja, logistyka, hotelarstwo) to już pełne równouprawnienie i różne proporcje płci w klasach – zależnie od specjalności. 
Kiedy pytamy pierwszoklasistów – przyszłych nawigatorów i mechaników, co spowodowało, że wybrali właśnie darłowskie technikum morskie, bez wahania odpowiadają: perspektywy. Rzeczywiście, niewiele jest dzisiaj zawodów, w których nie ma bezrobocia. A absolwenci ZSM bez trudu znajdują pracę zaraz po ukończeniu szkoły (jeśli nie idą na studia), lub po studiach. Ba, będąc pełnoletnimi, pracować mogą już w trakcie nauki. Chętnie przyjmowani są statki na płatne praktyki. Łączą – za specjalną zgodą dyrekcji – przyjemne z pożytecznym, bo pływając od czerwca do września zarabiają na swoje potrzeby, ucząc się jednocześnie zawodu w realnych warunkach. 
Darłowianie są przyzwyczajeni do widoku młodzieży w granatowych, marynarskich mundurach. Dla przyjezdnych to atrakcja. – Dawniej było to jeszcze bardziej spektakularne – mówi Bogdan Balcerzak, wicedyrektor szkoły. – Rano młodzież wychodziła z internatu i szła na lekcje ulicami miasta w zwartym szyku. Obecnie musztra dotyczy tylko nowych uczniów i to przez zaledwie kilka pierwszych tygodni. Potem już każdy wie, jak powinien się zachowywać, jak dbać o mundur. Trzeba przyznać, że widok naszych uczniów w mundurach robi wrażenie. Przekonujemy się o tym także podczas wyjazdów zagranicznych. Kiedy byliśmy na przykład w Anglii, nasza grupa robiła furorę, wszyscy się za nami oglądali, zaczepiali.
ZSM w Darłowie był kiedyś szkołą resortową, podlegającą Ministerstwu Transportu i Gospodarki Morskiej. Od czasu reformy administracyjnej jej organem prowadzącym jest starostwo powiatowe w Sławnie. Chociaż szkoła podlega starostwu, wspierana jest przez samorząd darłowski. To zrozumiałe w mieście, które odbudowuje swój morski charakter i jako morskie się promuje (w ub. roku oddano do użytku nowoczesną marinę, dzięki współpracy z Urzędem Morskim rozbudowuje się port rybacki). 
Morski charakter Darłowa podkreśla również działająca w nim szkoła morska. Chcąc propagować wiedzę o żeglarstwie, oceanografii, faunie i florze akwenów morskich samorząd zainicjował 
Miejską Olimpiadę Wiedzy pod nazwą „Paszport na Pogorię”. Mogli w niej uczestniczyć uczniowie darłowskich szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych oraz uczniowie mieszkający w Darłowie a uczący się poza Darłowem. Nagroda była niebagatelna: udział w rejsie wielkim żaglowcem po Morzu Śródziemnym dla dziewięciu zwycięzców Olimpiady (dziesiątym miejscem, na zasadzie „dzikiej karty”, mógł zadysponować patron wydarzenia – burmistrz Darłowa).
Tak więc łącznie dziesiątka darłowskich uczniów stała się uczestnikami rejsu szkoleniowego żaglowcem „Pogoria”, który odbył się od 28 lutego do 9 marca br., a zorganizowany został we współpracy z koszalińskim klubem jachtowym Tramp. Uczestnicy dotarli najpierw do Genui, a później – już na pokładzie statku – odwiedzili kilka portów, w tym Saint Tropez i Niceę. Jak wspominają wyprawę? – Super! Mieliśmy okazję zobaczyć, jak to jest na prawdziwym żaglowcu. Pełniliśmy wachty, ćwiczyliśmy określanie pozycji statku, pracowaliśmy przy żaglach – słyszymy w odpowiedzi. 
Na co dzień uczniowie Zespołu Szkół Morskich również praktycznie uczą się obowiązków marynarza, bo szkoła ma swój statek ćwiczeniowy „Franek Zubrzycki”. Jako jedyna w Polsce! Przy szkole działa również klub żeglarski „Goliat”, gdzie młodzież może zasmakować pływania. 
Dyrektor Magdalena Miszke, z wykształcenia historyk, mówi: – Staramy się przygotować młodzież do pracy jak najlepiej. Wiemy, że nasi absolwenci mają u pracodawców dobrą opinię. Wciąż szukamy możliwości rozszerzenia oferty edukacyjnej. I w ramach takich starań przyszłoroczna klasa o specjalności nawigacyjnej będzie prowadzona w oparciu o współpracę ze Strażą Graniczną. Co to oznacza? Kto ukończy tę klasę, nie będzie miał oczywiście od razu miejsca w SG, ale z pewnością łatwiej mu będzie odbyć kwalifikację do służby. To niezwykle ważne w czasach, gdy trudno o pracę. Straż Graniczna zaś potrzebuje specjalistów, toteż chętnie przystała na propozycję współpracy. 
Absolwenci szkoły w większości pracują na morzu – pływają po całym świecie, pod wieloma banderami. Niektórzy jednak poszli zawodowo w innym kierunku (opinie dwóch z nich – Stanisława Gawłowskiego i Cezarego Łazarewicza – zamieszczamy obok). Niezależnie, jakie zawód wykonują, czują związek ze szkołą i Darłowem. – Nie jesteśmy w stanie śledzić losów wszystkich naszych uczniów, ale oni sami często podtrzymują kontakt z nami – mówi Bogdan Balcerzak. – To świadczy o tym, że lata, które tutaj spędzili były dla nich ważne. 

Magazyn Prestż nr 4